Wojciech Jurkowski, znany ze swojego profilu „Wojtek idzie”, wybrał się na pieszą wędrówkę po Gminie Tuszyn. Trasa liczyła dokładnie 23 kilometry, a na jej pokonanie potrzebował nieco ponad czterech godzin. Jak sam przyznaje, miasto go zaskoczyło i bardzo mu się spodobało.
Start przy kościele i spacer wśród starych domów
Wyprawa rozpoczęła się w Tuszynie-Lesie, przy kościele św. Krzysztofa. Następnie ulicami Wyspiańskiego, Mickiewicza, Sienkiewicza i Prusa dotarł do miejsca, które okazało się jedną z największych niespodzianek – starej drewnianej zabudowy letniskowej. Kontrast między dawnymi domami a nowoczesnymi willami, otoczonymi wysokimi sosnami, tworzy niepowtarzalny klimat.
Leśne ścieżki i historia
Po drodze minął stadion miejski, budynek straży pożarnej i leśniczówkę, a następnie zagłębił się w las. Tam natrafił na pomniki przyrody oraz mogiłę nieznanych żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku. Zobaczył również opuszczone zabudowania i teren dawnego szpitala przeciwgruźliczego.
Młynek i centrum Tuszyna
Kolejnym punktem był Młynek w Tuszynie – z plażą, pomostami i drewnianymi altanami krytymi strzechą. W centrum zobaczył zabudowania dawnego browaru, park miejski z pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy lotniczej z 15 listopada 1951 roku oraz kościół św. Witalisa. Na placu Reymonta czekały fontanna, stara pompa wodna i kamień poświęcony Władysławowi Reymontowi, który spędził tu część dzieciństwa. Nie zabrakło też budynku dawnej szkoły i sądu grodzkiego oraz popiersia Władysława Jagiełły.
Wojtek podkreśla różnorodność Tuszyna – z jednej strony lasy i dawna miejscowość letniskowa, z drugiej historia i małomiasteczkowy klimat. Dziękuje wszystkim, którzy podpowiedzieli mu, co warto zobaczyć, i zapowiada, że nie wszędzie udało się dotrzeć, co jest powodem do powrotu.
Pełna fotorelacja dostępna jest na profilu „Wojtek idzie”: www.facebook.com/share/p/19RnbATwMF/. Autorem zdjęć i opisu jest Wojciech Jurkowski.
Źródło: Gmina i Miasto Tuszyn
Fot. tuszyn.org.pl

